Autor odwiedził kraje zaliczane do najbardziej represyjnych i niebezpiecznych reżimów na Świecie: Afganistan, Albanię, Arabię Saudyjską, Birmę, Irak, Iran, Koreę Północną, Kubę i Libię. Biorąc pod uwagę stosunek poszczególnych krajów do praw człowieka, terroryzmu i polityki zagranicznej, autor pyta: „Co sprawia, że kraj jest przeklęty? To nie ma nic wspólnego z geografią ani topografią. Rzeki nie dokonują inwazji, pustynie nie ulegają korupcji, i w ogóle natura jako taka nie jest siłą sprawczą, która popycha kraj w złą stronę, nawet jeśli terroryści kryją się właśnie w jego górach i dolinach”.
Nie bez powodu podtytuł książki brzmi „Wyprawy do miejsc zatraconych, często nieprzyjaznych i trudnych do zrozumienia, ale może właśnie dlatego tak ciekawych i prowokujących”.
Na trasie podróży nie brakuje fascynujących ciekawostek geograficznych i kulturowych oraz barwnych postaci. Zebrane felietony prowadza Czytelnika przez zachwycające krajobrazy – od niekończących się pustynnych wydm do ośnieżonych szczytów górskich, od wijących się rzek aż po tropikalne plaże.
„Podróżowanie było nieprzerwanie moją pasją – dawałem jej wyraz, współzakładając na początku lat 70. wydawnictwo Lonely Planet, pisząc dziesiątki książek o tematyce podróżniczej żywo się interesując najdziwniejszymi zakątkami Świata. Na często zadawane mi pytanie: – Jakie jest twoje ulubione miejsce? – odpowiadam szczerze: – Hala odlotów”.
Seria BIEGUNY
Bieguny to książki o podróżach i poznawaniu świata. Relacje z wypraw do najbardziej niebezpiecznych i zapomnianych terytoriów na kuli ziemskiej i fascynujące historie z miejsc pozornie dobrze znanych. Opowieści o ludziach i ich losach, zaskakujące przemyślenia na tematy kulturowe i obyczajowe, a także poruszające przygody.
Bieguny to próba spojrzenia na świat oczyma wytrawnych podróżników, dziennikarzy i korespondentów. Poważnie i humorystycznie. Na tle historycznym i z przymrużeniem oka.
A propos tłumaczenia książki, to rzeczywiście pamiętam, że znalazłam w niej sporo błędów. Niestety nie mam przy sobie egzemplarza, ale były to pomyłki w rodzaju użycia określenia "wojna terrorystyczna" zamiast "wojna z terroryzmem" czy "mini samochód" zamiast "samochód marki Mini". Ogólnie sprawiało to wrażenie, jakby tłumaczenie było wykonywane z dużym pośpiechem lub jakby tłumaczowi brakowało znajomości kultury anglosaskiej i języka (obcego właśnie, a nie polskiego).
Ciekawy opis krajów, do których zazwyczaj nie walą tłumy turystów. Może z poszczególnych rozdziałów nie da się dogłębnie poznać każdego z państw, ale właściwie z każdego rozdziału można się dowiedzieć czegoś nowego i ciekawego. Wheeler opisuje kraje częściej (Iran, Kora N.) i rzadziej (Albania) pojawiające się również w artykułach prasowych - warte przeczytania dla wszystkich, ale szczególnie dla osób które lubią podróżować poza utartymi szlakami. Polecam
Czyta się Wheelera bardzo dobrze, choć nie jest to książka wyrównana. Przy świetnie zbudowanych relacjach z Kuby, Libii, Korei Pólnocnej zdarzają się nieco słabsze, w których autor tak szybko przemyka przez opisywane terytorium, że starcza mu czasu jedynie na wymienianie nazw odwiedzanych regionów, oglądanych zabytków oraz nazwisk i stanowisk spotykanych ludzi. Ponieważ Wheeler jest niepodważalnym obieżyświatem, fakt, że wszędzie niemal spotyka znajomych dziennikarzy, działaczy organizacji międzynarodowych i tym podobne postaci, nie oznacza od razu, że trzeba ich czytelnikowy kolejno przedstawiać :)
Ale tak naprawdę rekompensują to rozdziały rozbudowane, w których znalazło się miejsce i na rzetelny opis i na refleksje i na ciekawostki regionalne.
Jeśli ktoś szuka pogłębionej analizy - zawiedzie się, trudno wymagać, żeby na 350 stronach udało się autorowi taką wykonać. To raczej pobieżny przelot, ale interesujący i warto po tę książkę sięgnąć. Kilku ciekawych rzeczy można dowiedzieć się nawet z takiego skrótu. Polecam.
Szanowny Anonimie,
uwagi zawarte w Twojej wypowiedzi są naszym zdaniem niesprawiedliwe, niekonkretne i krzywdzące wobec pracy, jaką w tę książkę włożyli redaktor i tłumacz (który notabene jak najbardziej podpisał się pod swoim tłumaczeniem). Brzmią jak oszczerstwa, do tego tchórzliwie niepodpisane. Chętnie poznamy konkretne zarzuty wobec tłumaczenia - jesli tylko podpiszesz się pod swoją opinią, będziemy mogli się do nich ustosunkować.
No i jestem w rozterce....
2010-09-092/5
Bo książka świetna, bo uwielbiam literaturę podróżniczą...
ale
tłumaczenie i redakcja książki - dramatyczne... słabe, złe, z błędami. Nic dziwnego, że żaden tłumacz nie chciał się podpisać z imienia i nazwiska...
Moja opinia
2010-03-134/5
Ciekawe wspomnienia z podróży do krajów, do których na ogół brak jest ofert "last minute". Szczególnie interesujące wydały mi się historie z Iranu, Korei Południowej i Myanmar (Birmy). Ogólnie książka warta przeczytania, polecam.
"Przeklęta ziemia" to dowód na to, że kraje, do których nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby się wybrać, także potrafią być pasjonujące. Autor pokazuje fascynujące oblicze Korei Północnej, czy Afganistanu, przysiada się do palącego cygaro Kubańczyka, przechadza się po ulicach Teheranu, opisując swoje podróże ze swadą i lekkością. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcieliby wiedzieć więcej o codziennym życiu w krajach "osi zła", ale i dla tych, których znudziła tradycyjna turystyka i rozważają nietypową wyprawę.
surerr autor
2008-06-065/5
To bardzo fajny autor, cieszę się że mogłem kupić tę książke u Was. Jeszcze na nią czekam (poczta!!)
A propos tłumaczenia książki, to rzeczywiście pamiętam, że znalazłam w niej sporo błędów. Niestety nie mam przy sobie egzemplarza, ale były to pomyłki w rodzaju użycia określenia "wojna terrorystyczna" zamiast "wojna z terroryzmem" czy "mini samochód" zamiast "samochód marki Mini". Ogólnie sprawiało to wrażenie, jakby tłumaczenie było wykonywane z dużym pośpiechem lub jakby tłumaczowi brakowało znajomości kultury anglosaskiej i języka (obcego właśnie, a nie polskiego).
Ciekawy opis krajów, do których zazwyczaj nie walą tłumy turystów. Może z poszczególnych rozdziałów nie da się dogłębnie poznać każdego z państw, ale właściwie z każdego rozdziału można się dowiedzieć czegoś nowego i ciekawego. Wheeler opisuje kraje częściej (Iran, Kora N.) i rzadziej (Albania) pojawiające się również w artykułach prasowych - warte przeczytania dla wszystkich, ale szczególnie dla osób które lubią podróżować poza utartymi szlakami. Polecam
Czyta się Wheelera bardzo dobrze, choć nie jest to książka wyrównana. Przy świetnie zbudowanych relacjach z Kuby, Libii, Korei Pólnocnej zdarzają się nieco słabsze, w których autor tak szybko przemyka przez opisywane terytorium, że starcza mu czasu jedynie na wymienianie nazw odwiedzanych regionów, oglądanych zabytków oraz nazwisk i stanowisk spotykanych ludzi. Ponieważ Wheeler jest niepodważalnym obieżyświatem, fakt, że wszędzie niemal spotyka znajomych dziennikarzy, działaczy organizacji międzynarodowych i tym podobne postaci, nie oznacza od razu, że trzeba ich czytelnikowy kolejno przedstawiać :)
Ale tak naprawdę rekompensują to rozdziały rozbudowane, w których znalazło się miejsce i na rzetelny opis i na refleksje i na ciekawostki regionalne.
Jeśli ktoś szuka pogłębionej analizy - zawiedzie się, trudno wymagać, żeby na 350 stronach udało się autorowi taką wykonać. To raczej pobieżny przelot, ale interesujący i warto po tę książkę sięgnąć. Kilku ciekawych rzeczy można dowiedzieć się nawet z takiego skrótu. Polecam.
Szanowny Anonimie,
uwagi zawarte w Twojej wypowiedzi są naszym zdaniem niesprawiedliwe, niekonkretne i krzywdzące wobec pracy, jaką w tę książkę włożyli redaktor i tłumacz (który notabene jak najbardziej podpisał się pod swoim tłumaczeniem). Brzmią jak oszczerstwa, do tego tchórzliwie niepodpisane. Chętnie poznamy konkretne zarzuty wobec tłumaczenia - jesli tylko podpiszesz się pod swoją opinią, będziemy mogli się do nich ustosunkować.
Bo książka świetna, bo uwielbiam literaturę podróżniczą...
ale
tłumaczenie i redakcja książki - dramatyczne... słabe, złe, z błędami. Nic dziwnego, że żaden tłumacz nie chciał się podpisać z imienia i nazwiska...
Ciekawe wspomnienia z podróży do krajów, do których na ogół brak jest ofert "last minute". Szczególnie interesujące wydały mi się historie z Iranu, Korei Południowej i Myanmar (Birmy). Ogólnie książka warta przeczytania, polecam.
"Przeklęta ziemia" to dowód na to, że kraje, do których nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby się wybrać, także potrafią być pasjonujące. Autor pokazuje fascynujące oblicze Korei Północnej, czy Afganistanu, przysiada się do palącego cygaro Kubańczyka, przechadza się po ulicach Teheranu, opisując swoje podróże ze swadą i lekkością. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcieliby wiedzieć więcej o codziennym życiu w krajach "osi zła", ale i dla tych, których znudziła tradycyjna turystyka i rozważają nietypową wyprawę.